O autorze
Dobre jedzenie jest jedną z naszych pasji.

Uwielbiamy odkrywać nowe krainy smaków i zapachów, ale też cenimy sobie powroty do znanych i sprawdzonych miejsc na naszej kulinarnej mapie. Lubimy dać się zaskakiwać: niecodziennym zestawieniem smaków, ciekawymi pomysłami na podanie dania. Ale sami także eksperymentujemy, wymyślamy nowe kombinacje, mieszamy najróżniejsze składniki. Naszą ciągłą inspiracją są podróże – nie tylko te dalekie, kiedy nasze kubki smakowe spotykają się z kulinarnym dziedzictwem innych narodów. Podróże bliskie, do innego regionu, miasta, wioski, dostarczają nam okazji do odkrycia nieznanych smakołyków w lokalnych restauracjach czy wytwarzanych przez niewielkie rodzinne firmy. Kochamy targowiska i jarmarki, ich niesterylny nieład i sezonową obfitość: na nich właśnie najlepiej lubimy wymyślać, co zjemy na kolację.

Kilka lat temu stworzyliśmy markę „Spiżarnia”, dzięki której smakosze mogą popróbować tradycyjnych, oryginalnych polskich przysmaków: konfitur, soków, syropów, miodów prosto z pasieki, przetworów i rozmaitych słodkości.

Mieliśmy pewien kłopot z nazwaniem naszego stylu gotowania. Po długiej burzy mózgów zdecydowaliśmy się na nazwę www.zniejednegogarnka.pl„Z niejednego garnka”[/url], bo faktycznie z różnych garnków pochodzą nasze kulinarne inspiracje.

Palak tofu

Naszła nas dziś przemożna tęsknota za korzennym smakiem kuchni indyjskiej. Może to ta pogoda, może nasze kubki smakowe stęskniły się za aromatycznymi przyprawami, a może to te zdjęcia na fejsie, które postują nasi przyjaciele, aktualnie jakoś ostatnio tłumnie nawiedzający Mysore i inne indyjskie miasta. Nie mieliśmy więc wyboru – albo musieliśmy kupić bilety lotnicze albo szybko coś samemu ugotować. Na razie wybraliśmy tę drugą opcję.

Zadecydowaliśmy się na szybkie i proste danie, które zawsze nam się sprawdza, a więc na palak paneer. A właściwie na palak tofu, bo ser paneer, czyli biały indyjskim ser, nie jest taki łatwy do kupienia. Zresztą palak, czyli szpinak, czy może raczej sos szpinakowy, smakuje z tofu równie dobrze, pod warunkiem oczywiście, że dysponujemy dosyć ścisłym kawałkiem tego sojowego twarogu. Kiedy tak jedliśmy nasz palak tofu, wymazując gęsty, zielony sos kawałkami chlebka naan, nasza tęsknota za podróżami do Indii może nie zmniejszyła się, ale tęsknota za smakiem indyjskiej kuchni została przynajmniej na chwilę zaspokojona.



Składniki:


2 kostki w miarę ścisłego tofu
½ kg umytych liści szpinaku
Mleko migdałowe (lub kokosowe)
4 ząbki czosnku
1 zielona papryczka chili (lub więcej jeśli ktoś lubi bardzo ostro)
Kawałek świeżego, startego imbiru
1 średni dojrzały pomidor lub 3 łyżki pulpy pomidorowej
Przyprawa garam masala
Pieprz kajeński
Kmin rzymski – może być w proszku
50 g orzechów nerkowca
1 łyżka cukru trzcinowego lub syropu z agawy
Śmietanka z mleka migdałowego lub kokosowego
Olej do smażenia (np. kokosowy)
Sól do smaku

Przygotowanie:

Na rozgrzane na patelni 2-3 łyżki oleju wrzucamy pokrojone w kostkę tofu. Dodajemy 2 łyżeczki garam masala, 2 łyżeczki kminu rzymskiego, odrobinę pieprzu kajeńskiego oraz 2 wyciśnięte ząbki czosnku. Mieszamy i smażymy przez ok 10 min na wolnym ogniu. Szpinak miksujemy z orzechami nerkowca, 1 szklanką mleka migdałowego lub kokosowego, posiekaną papryczką chili, imbirem, 2 łyżeczkami garam masala, cukrem lub syropem z agawy, dwoma wyciśniętymi ząbkami czosnku oraz posiekanym pomidorem bez skóry. Jeżeli zmiksowana w ten sposób masa jest zbyt gęsta, dodajemy trochę więcej mleka, jeżeli zbyt rzadka – więcej orzechów nerkowca. Tak przygotowany zielony, szpinakowy sos wlewamy do smażącego się tofu i dokładnie mieszamy. Solimy do smaku. Dusimy jeszcze przez chwilę, żeby składniki się połączyły. Przed podaniem dodajemy łyżkę gęstej śmietanki z mleka migdałowego lub kokosowego, delikatnie mieszamy i posypujemy odrobiną garam masala. Podajemy z ryżem lub chlebkami naan. Nasz przepis na chlebek naan znajdziecie tu - chlebek naan
Trwa ładowanie komentarzy...